Terapia logopedyczna

Żeby mówić, trzeba mówić

Repetitio est mater studiorum
A gdyby tak przenieść to sformułowanie na grunt logopedyczny, nieco go przekształcając…

Podstawowym, według mnie, elementem, dla uzyskania oczekiwanych celów spotkań profilaktycznych, czy terapeutycznych z logopedą, jest całkowite zaangażowanie osoby uczestniczącej w zajęciach, również po ich zakończeniu. Zdarza się bowiem niestety i tak, że o zaleconych przez terapeutę ćwiczeniach przypomina się pacjentowi dopiero tuż przed następnymi zajęciami, albo, nie daj Boże, dopiero gdy logopeda przy okazji cotygodniowego spotkania zapyta, np.: „Co udało Ci się poćwiczyć?”. Najgorsza odpowiedź, jaką można usłyszeć to – „nic”.

Stąd to łacińskie repetitio na początku. Tylko przecież doskonaląc umiejętności zdobyte na zajęciach z logopedą, przez codzienne ich powtarzanie i utrwalanie można osiągnąć sukces. Najważniejsze, by osoba terapeutyzowana to zrozumiała.

Ode mnie – logopedy zawsze wymagam zaangażowania – muszę się do każdorazowej terapii przygotować, dobrać pomoce, zaplanować tok spotkania. I choćby częściowego zaangażowania spodziewam się od uczestnika moich zajęć, aby przynosiły wymierne korzyści, bo żeby poprawnie mówić (starannie artykułować, swobodnie oddychać, mieć dobrą dykcję), trzeba tę mowę nieustannie ćwiczyć. Dotyczy to nie tylko dzieci, które mają zaburzenia mowy, od dyslalicznych poczynając, ale też dorosłych, którzy chcą podjąć trud doskonalenia własnego warsztatu słowa mówionego.

Reklamy
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s