Terapia logopedyczna

10 zasad dla Rodziców

Jeśli Twoje dziecko ma jakiekolwiek zaburzenia mowy, komunikacyjne, czy tylko artykulacyjne, możesz zrobić naprawdę wiele, by je niwelować lub – jeśli jesteś Rodzicem dziecka z prawidłowym rozwojem mowy – działać profilaktycznie (a, jak wiadomo, profilaktyka jest najważniejsza :)). Badania wykazują też, że zdolność dziecka do nauki wzrasta, gdy przebywa ono w stymulującym środowisku. Jak zatem je stworzyć? To bardzo proste. Istnieje bowiem wiele działań logopedycznych, w które Ty, jako Rodzic, śmiało możesz się zaangażować w celu stymulowania  rozwoju języka.

Oto 10 z nich:

  1. Czytaj! Wybierz kolorowe książki, zawierające proste duże obrazki lub rysunki i opowiadaj je (niekoniecznie musisz czytać tekst pod obrazkiem – na to jeszcze przyjdzie czas :)).
  2. Czekaj! Nie przewiduj potrzeb swojego dziecka. Staraj się na tyle opóźnić swoją odpowiedź na komunikat dziecka (jęk, wskazanie, nazywanie), udając, że nie rozumiesz, czego oczekuje, by miało czas na przetworzenie informacji i wybór właściwego słowa.
  3. Komentuj! Mów głośno i wolno o tym, co robisz, widzisz, słyszysz, czujesz, dotykasz. To wpływa na rozwój słownika dziecka.
  4. Komentuj równolegle to, co dzieje się z dzieckiem! Opisuj, co robi, co widzi, co słyszy, co może czuć.
  5. Chwal! Reaguj pozytywnym komentarzem na najdrobniejsze próby werbalnego komunikowania się Twojego dziecka.
  6. Modeluj wypowiedzi! Podczas odpowiedzi kierowanej do dziecka, spróbuj dodawać jedno, dwa słowa do  tego, co dziecko samo powiedziało; np. maluch mówi „baba”, a mama na to: „baby nie ma; baba poszła”.
  7. Śpiewaj dziecku! Dzieci kochają muzykę, a wspólne z nimi śpiewanie prowokuje do zabawy głosem, sprzyja treningowi naśladowania, uwagi, słuchania i mowy.
  8. Korzystaj z komunikacji niewerbalnej (alternatywnej)! Może to pomóc wypełnić lukę między językiem a mową dziecka. Sami przecież nieraz wspomagamy swój komunikat gestem, bo łatwiej nam się wtedy mówi 🙂
  9. Zadawaj pytania otwarte! Aby zachęcać dziecko do posługiwania się słowami, które już zna, a nie utrwalać tylko odpowiedzi „tak” i „nie”.
  10. Nie wymuszaj mówienia! Komunikacja musi być dla dziecka przyjemną zabawą i ciekawą interakcją. Unikaj zatem takich słów jak: powiedz, powtórz – wywierają presję na dziecku i wcale nie zachęcają do mówienia.

    Prawda, że proste? 🙂

Zwykły wpis
Terapia logopedyczna

Rodzicu, jesteś naważniejszy!

Terapia logopedyczna, by była skuteczna, musi (wg opinii powszechnej; w skrócie) być prowadzona przez najlepszego logopedę w mieście, który powinien być maksymalnie w nią zaangażowany, mieć przy tym świetny kontakt z dzieckiem, a do tego najatrakcyjniejsze pomoce, by dziecku na zajęciach się nie nudziło. Wszystko to prawda 🙂

Zapomina się często jednak o tym, że Ci „najlepsi w mieście” powinni być Rodzice. To Wy musicie być w stu procentach oddani terapii logopedycznej Waszego dziecka i nie liczyć na cud jednego spotkania w tygodniu. To Wy jesteście specjalistami „od Waszego dziecka” i to od Was zależy, jaką relację budujecie z dzieckiem i jak ją wykorzystacie do logopedycznych ćwiczeń domowych. Logopeda jest tylko przewodnikiem Waszych interakcji, podpowiada, pokazuje, jak pracować, by osiągnąć efekt. A to Rodzic pozostaje w obowiązku dopilnowania swojej pociechy w codziennych zadaniach terapeutycznych, by wpływać na skuteczność spotkań logopedycznych. Te wskazówki dotyczą zarówno Rodziców dzieci w wieku szkolnym, jak też, a może szczególnie, maluchów, dla których Rodzic to pierwszy i najważniejszy wzór.

Bądźcie stanowczy w swoim postępowaniu wobec dziecka i pełni miłości. To droga do sukcesu 🙂

Zwykły wpis
Terapia logopedyczna

Mój sposób na mobilność

Jak dobrze, nie musisz wychodzić z domu.

SAMOCHÓD. Nie wyobrażam sobie przemieszczania się od klienta do klienta, w różnych warunkach atmosferycznych, komunikacją miejską, która notabene w moim niedużym mieście byłaby niewystarczająca. Trzeba też przecież dojechać do miejscowości okolicznych, a szczególnie w godzinach popołudniowo-wieczornych można liczyć wyłącznie na swoją motoryzacyjną samodzielność. Co więcej, różnorodne pomoce terapeutyczne (niektóre o większych gabarytach, jak np. materac) muszą zostać w bezpieczny sposób przetransportowane na miejsce odbywających się zajęć. Jedyne słuszne rozwiązanie to pojemny bagażnik 🙂).

URZĄDZENIA MULTIMEDIALNE. Mam tu na myśli komputer, projektor, tablicę interaktywną, aparat itp. Wszystkie są urządzeniami przenośnymi nie największych rozmiarów oraz zostały przeze mnie doposażone w odpowiednie pokrowce, by były zabezpieczone podczas transportu.

POMOCE NIEKSIĄŻKOWE. Większość z tych dydaktyczno-logopedyczno-terapeutycznych pomocy, które posiadam, nie sprawiają trudności przy przenoszeniu, wystarczy tylko mieć odpowiedni kuferek/walizeczkę/torbę (najlepiej nieco większych rozmiarów niż a4), który pomieści zarówno arkusze diagnostyczne, jak też klocki, małe instrumenty muzyczne, karty, memorki, puzzle, różnokształtne układanki, niezbędne akcesoria do ćwiczeń oddechowych i jeszcze wszystko to, o czym logopeda zamarzy, by wykorzystać na zajęciach (czasem będzie to miska z kaszą gryczaną, ale o tym jeszcze powiem🙂). Na wyposażeniu mojego gabinetu posiadam jednak i takie pomoce, których gabaryty znacznie przekraczają pojemność mojego kuferka, ale mają z kolei tę zaletę, że niekoniecznie trzeba je zabierać na zajęcia w całości, bo nie wszystkie ich elementy byłyby wykorzystane na tych jednych, zawsze za krótkich, zajęciach (nie da się podzielić tylko materaca🙂).

BIBLIOTECZKA LOGOPEDY. Książki, podręczniki, testy diagnostyczne, e-booki i audiobooki na CD powinny mieć swoje miejsce osobne. Nawet jeśli jestem terapeutą mobilnym, nie będzie to miejsce wygospodarowane w bagażniku samochodu, mam nadzieję, że nikt tak nie pomyślał🙂. Nie sięgam do nich przecież pomiędzy zajęciami, bo za kierownicą nie da się czytać. Doczytywanie, dokształcanie się, przygotowanie zajęć, czyli planowanie i dobór pomocy odbywa się na szczęście w domowym zaciszu, gdzie każda moja pomoc logopedyczna (multimedialna, książkowa, czy inna) ma swoje odrębne, starannie dobrane miejsce. Kącik logopedyczny, któremu użyczam część pokoju, musi być też ciągle uporządkowany, by odnajdywanie pomocy do konkretnych zajęć było szybkie, sprawne i nie omyłkowe.

Co mi pozostaje? Kuferek i w drogę!     smileys-car-driving-109127

Zwykły wpis
Terapia logopedyczna

O zaletach mobilności logopedy

Jest kilka faktów, które są dla mnie, jako logopedy, pracującego w domach swoich małych i dużych klientów, ważne, a którymi chciałabym się z Wami podzielić.

Po pierwsze, sam decydujesz, kiedy logopeda przyjedzie do Ciebie, terminu nie dyktują przychodniane rejestry, a skierowanie od lekarza rodzinnego nie jest konieczne 🙂 Jeśli tylko coś Cię zaniepokoi w mowie swojej lub Twojego dziecka – dzwonisz/piszesz, ustalasz najlepszy dla Ciebie dzień tygodnia i godzinę, a logopeda poświęci Ci tyle czasu, ile potrzebujesz (bo nikt przecież nie niecierpliwi się w kolejce, za drzwiami Twojego pokoju).

Po drugie, nie musisz reorganizować dnia, by dojechać do specjalisty. Nie zaniedbujesz obowiązków, nie tracisz dodatkowych minut, czy godzin na dotarcie i powrót ze spotkania z logopedą. Jedyne, co wypada, żebyś zrobił, gdy już wizyta jest umówiona, to przygotowanie odpowiedniego pomieszczenia, gdzie terapeuta będzie mógł z Tobą spokojnie porozmawiać, ewentualnie poobserwować dziecko (w tym przypadku ważne jest również, by w zasięgu ręki dziecka nie było zbyt wielu zabawek, które mogą zadziałać rozpraszająco).

I z tego wynika kolejny fakt, przemawiający za tym, by to logopeda przyjechał do Ciebie. Kiedy jesteś w domu, „u siebie”, podobnie Twoje dziecko, czujesz się bardziej swobodnie, siedzisz na swoim ulubionym krześle, w ciepłych skarpetach, popijasz herbatę. Sytuacja jest niezwykle komfortowa, szczególnie, gdy logopeda traktuje Cię jak człowieka i partnera w akcie komunikacji. Jest to również niezwykle pomocne w spotkaniu dziecka z terapeutą, w warunkach dla niego najbardziej naturalnych, jakimi są warunki domowe. Logopeda ma wtedy okazję obserwować dziecko w relacji nie tylko z nim samym i jednym z opiekunów, ale też z innymi domownikami. A każda taka obserwacja jest niezwykle cenna. Poza tym, dziecko podczas takiego kontaktu z terapeutą nie odczuwa stresu związanego z wyprawą do gabinetu, czekaniem przed drzwiami na swoją kolejkę itd. To logopeda wchodzi powoli w jego uporządkowany, domowy świat, stając się jego częścią, gdy systematycznie, o ustalonej z rodzicami porze zjawia się u dziecka, a może lepiej zabrzmi: DLA dziecka, bo przez określony czas, to ono jest w centrum zainteresowania logopedy.

Może pojawić się zarzut: Czy taka praca jest w ogóle możliwa? Przecież nie jesteś w stanie wozić ze sobą całego gabinetu, tylu różnorodnych pomocy, czasem zabawek, a logopedyczne lustro, a multimedia?

Zarzut oczywiście jestem w stanie odeprzeć, bo mam swój sposób na bycie mobilnym terapeutą (tak pracuję w Krośnie i okolicach; więcej na www.krosno-najezykach.pl).

Jak sobie radzę? Odpowiedź niedługo, już w następnym wpisie 🙂

Zwykły wpis
Terapia logopedyczna

Żeby mówić, trzeba mówić

Repetitio est mater studiorum
A gdyby tak przenieść to sformułowanie na grunt logopedyczny, nieco go przekształcając…

Podstawowym, według mnie, elementem, dla uzyskania oczekiwanych celów spotkań profilaktycznych, czy terapeutycznych z logopedą, jest całkowite zaangażowanie osoby uczestniczącej w zajęciach, również po ich zakończeniu. Zdarza się bowiem niestety i tak, że o zaleconych przez terapeutę ćwiczeniach przypomina się pacjentowi dopiero tuż przed następnymi zajęciami, albo, nie daj Boże, dopiero gdy logopeda przy okazji cotygodniowego spotkania zapyta, np.: „Co udało Ci się poćwiczyć?”. Najgorsza odpowiedź, jaką można usłyszeć to – „nic”.

Stąd to łacińskie repetitio na początku. Tylko przecież doskonaląc umiejętności zdobyte na zajęciach z logopedą, przez codzienne ich powtarzanie i utrwalanie można osiągnąć sukces. Najważniejsze, by osoba terapeutyzowana to zrozumiała.

Ode mnie – logopedy zawsze wymagam zaangażowania – muszę się do każdorazowej terapii przygotować, dobrać pomoce, zaplanować tok spotkania. I choćby częściowego zaangażowania spodziewam się od uczestnika moich zajęć, aby przynosiły wymierne korzyści, bo żeby poprawnie mówić (starannie artykułować, swobodnie oddychać, mieć dobrą dykcję), trzeba tę mowę nieustannie ćwiczyć. Dotyczy to nie tylko dzieci, które mają zaburzenia mowy, od dyslalicznych poczynając, ale też dorosłych, którzy chcą podjąć trud doskonalenia własnego warsztatu słowa mówionego.

Zwykły wpis