Terapia logopedyczna

Rodzicu, jesteś naważniejszy!

Terapia logopedyczna, by była skuteczna, musi (wg opinii powszechnej; w skrócie) być prowadzona przez najlepszego logopedę w mieście, który powinien być maksymalnie w nią zaangażowany, mieć przy tym świetny kontakt z dzieckiem, a do tego najatrakcyjniejsze pomoce, by dziecku na zajęciach się nie nudziło. Wszystko to prawda 🙂

Zapomina się często jednak o tym, że Ci „najlepsi w mieście” powinni być Rodzice. To Wy musicie być w stu procentach oddani terapii logopedycznej Waszego dziecka i nie liczyć na cud jednego spotkania w tygodniu. To Wy jesteście specjalistami „od Waszego dziecka” i to od Was zależy, jaką relację budujecie z dzieckiem i jak ją wykorzystacie do logopedycznych ćwiczeń domowych. Logopeda jest tylko przewodnikiem Waszych interakcji, podpowiada, pokazuje, jak pracować, by osiągnąć efekt. A to Rodzic pozostaje w obowiązku dopilnowania swojej pociechy w codziennych zadaniach terapeutycznych, by wpływać na skuteczność spotkań logopedycznych. Te wskazówki dotyczą zarówno Rodziców dzieci w wieku szkolnym, jak też, a może szczególnie, maluchów, dla których Rodzic to pierwszy i najważniejszy wzór.

Bądźcie stanowczy w swoim postępowaniu wobec dziecka i pełni miłości. To droga do sukcesu 🙂

Reklamy
Zwykły wpis
Wczesna interwencja terapeutyczna

Słomka

Po nauce karmienia łyżeczką, opanowaniu picia z kubeczka warto nauczyć dziecko picia przez słomkę. Nie tylko ułatwi to zaspokajanie pragnienia w podróży, ale też wpłynie pozytywnie na wzmocnienie mięśni okolicy ustnej, a tym samym będzie ćwiczeniem z zakresu profilaktyki logopedycznej.

Naukę picia przez słomkę rozpocząć należy od podawania dziecku gęstych płynów (np. soków przecierowych) przez grubą słomkę, sięgając następnie po cieńsze rurki i rzadszy płyn. Kontrolować też trzeba, by słomka zawsze znajdowała się na środku warg i nie była przytrzymywana, gryziona, żuta przez zęby.

Prawidłowe picie przez słomkę ma dużo plusów. Dziecko uczy się zaokrąglać usta, cofać język, usprawnia mięśnie oralne, stabilizuje żuchwę, a co najważniejsze – uzyskuje przy tym jeszcze większą samodzielność. 🙂

Zwykły wpis
Terapia logopedyczna

Żeby mówić, trzeba mówić

Repetitio est mater studiorum
A gdyby tak przenieść to sformułowanie na grunt logopedyczny, nieco go przekształcając…

Podstawowym, według mnie, elementem, dla uzyskania oczekiwanych celów spotkań profilaktycznych, czy terapeutycznych z logopedą, jest całkowite zaangażowanie osoby uczestniczącej w zajęciach, również po ich zakończeniu. Zdarza się bowiem niestety i tak, że o zaleconych przez terapeutę ćwiczeniach przypomina się pacjentowi dopiero tuż przed następnymi zajęciami, albo, nie daj Boże, dopiero gdy logopeda przy okazji cotygodniowego spotkania zapyta, np.: „Co udało Ci się poćwiczyć?”. Najgorsza odpowiedź, jaką można usłyszeć to – „nic”.

Stąd to łacińskie repetitio na początku. Tylko przecież doskonaląc umiejętności zdobyte na zajęciach z logopedą, przez codzienne ich powtarzanie i utrwalanie można osiągnąć sukces. Najważniejsze, by osoba terapeutyzowana to zrozumiała.

Ode mnie – logopedy zawsze wymagam zaangażowania – muszę się do każdorazowej terapii przygotować, dobrać pomoce, zaplanować tok spotkania. I choćby częściowego zaangażowania spodziewam się od uczestnika moich zajęć, aby przynosiły wymierne korzyści, bo żeby poprawnie mówić (starannie artykułować, swobodnie oddychać, mieć dobrą dykcję), trzeba tę mowę nieustannie ćwiczyć. Dotyczy to nie tylko dzieci, które mają zaburzenia mowy, od dyslalicznych poczynając, ale też dorosłych, którzy chcą podjąć trud doskonalenia własnego warsztatu słowa mówionego.

Zwykły wpis