Terapia logopedyczna

O zaletach mobilności logopedy

Jest kilka faktów, które są dla mnie, jako logopedy, pracującego w domach swoich małych i dużych klientów, ważne, a którymi chciałabym się z Wami podzielić.

Po pierwsze, sam decydujesz, kiedy logopeda przyjedzie do Ciebie, terminu nie dyktują przychodniane rejestry, a skierowanie od lekarza rodzinnego nie jest konieczne 🙂 Jeśli tylko coś Cię zaniepokoi w mowie swojej lub Twojego dziecka – dzwonisz/piszesz, ustalasz najlepszy dla Ciebie dzień tygodnia i godzinę, a logopeda poświęci Ci tyle czasu, ile potrzebujesz (bo nikt przecież nie niecierpliwi się w kolejce, za drzwiami Twojego pokoju).

Po drugie, nie musisz reorganizować dnia, by dojechać do specjalisty. Nie zaniedbujesz obowiązków, nie tracisz dodatkowych minut, czy godzin na dotarcie i powrót ze spotkania z logopedą. Jedyne, co wypada, żebyś zrobił, gdy już wizyta jest umówiona, to przygotowanie odpowiedniego pomieszczenia, gdzie terapeuta będzie mógł z Tobą spokojnie porozmawiać, ewentualnie poobserwować dziecko (w tym przypadku ważne jest również, by w zasięgu ręki dziecka nie było zbyt wielu zabawek, które mogą zadziałać rozpraszająco).

I z tego wynika kolejny fakt, przemawiający za tym, by to logopeda przyjechał do Ciebie. Kiedy jesteś w domu, „u siebie”, podobnie Twoje dziecko, czujesz się bardziej swobodnie, siedzisz na swoim ulubionym krześle, w ciepłych skarpetach, popijasz herbatę. Sytuacja jest niezwykle komfortowa, szczególnie, gdy logopeda traktuje Cię jak człowieka i partnera w akcie komunikacji. Jest to również niezwykle pomocne w spotkaniu dziecka z terapeutą, w warunkach dla niego najbardziej naturalnych, jakimi są warunki domowe. Logopeda ma wtedy okazję obserwować dziecko w relacji nie tylko z nim samym i jednym z opiekunów, ale też z innymi domownikami. A każda taka obserwacja jest niezwykle cenna. Poza tym, dziecko podczas takiego kontaktu z terapeutą nie odczuwa stresu związanego z wyprawą do gabinetu, czekaniem przed drzwiami na swoją kolejkę itd. To logopeda wchodzi powoli w jego uporządkowany, domowy świat, stając się jego częścią, gdy systematycznie, o ustalonej z rodzicami porze zjawia się u dziecka, a może lepiej zabrzmi: DLA dziecka, bo przez określony czas, to ono jest w centrum zainteresowania logopedy.

Może pojawić się zarzut: Czy taka praca jest w ogóle możliwa? Przecież nie jesteś w stanie wozić ze sobą całego gabinetu, tylu różnorodnych pomocy, czasem zabawek, a logopedyczne lustro, a multimedia?

Zarzut oczywiście jestem w stanie odeprzeć, bo mam swój sposób na bycie mobilnym terapeutą (tak pracuję w Krośnie i okolicach; więcej na www.krosno-najezykach.pl).

Jak sobie radzę? Odpowiedź niedługo, już w następnym wpisie 🙂

Reklamy
Zwykły wpis
Ogólne

Dla maluszków i staruszków

Kiedy pytają mnie (chyba powinnam ten początek oznaczyć jako cytat :), domyślacie się o kogo chodzi?), czym się zajmuję, trudno znaleźć odpowiedź zamykającą się w jednym zdaniu (nie tylko dlatego, że zazwyczaj posługuje się tymi złożonymi :). Trudność sprawia sama specyfika zawodu logopedy-polonisty, którą charakteryzuje prowadzenie działań terapeutycznych wieopoziomowych oraz określona perspektywa spojrzenia pytającego na ten temat. Chciałabym pożegnać się raz na zawsze z wizją logopedy, którego zadaniem głównym jest usuwanie wad wymowy u dzieci, a zadaniem pobocznym? – właściwie, co?  Jakże to przecież wąskie pojmowanie logopedycznej pracy.DLA_MALUSZKOWStąd tytuł tego wpisu. Ważne jest dla mnie, by zauważyć, że profilaktyka i terapia logopedyczna powinna być ukierunkowana na różne grupy osób: poczynając od niemowląt (urodzonych przedwcześnie, z zaburzonym/uszkodzonym słuchem, nieradzących sobie ze ssaniem, połykaniem pokarmu), przez dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym (z opóźnionym rozwojem mowy, wadami wymowy, trudnościami w czytaniu i pisaniu; z zaburzeniami uwagi, koncentracji, upośledzone umysłowo), młodzież (z trudnościami logopedycznymi, ale też zainteresowaną doskonaleniem warsztatu słowa), aż po osoby dorosłe – w sile wieku (również z wadami wymowy – a tych wcale niemało, jak też tych – świadomych użytkowników języka, którym zależy na podniesieniu umiejętności komunikacyjnych) i starsze (dotknięte zaburzeniami neurologicznymi mózgu, wpływającymi na funkcjonowanie językowe, oraz chcące ćwiczyć umysł, by jak najdłużej pozostać sprawnymi na polu komunikacji werbalnej).

Pokutuje w społeczeństwie przypisanie zadań logopedy tylko (albo, przede wszystkim) do dziecka z wadą wymowy, może dlatego, że głównie tak, od lat już wielu, logopedzi funkcjonowali – w poradni dziecięcej, szpitalu, szkole. A gdy zdarzyło się, że ktoś starszy doznał urazu głowy, przestał językowo być, znajdował się w pozycji przegranej.

Koniecznie chciałam się tymi spostrzeżeniami podzielić, by nikt logopedzie nie chciał zarzucić, że jego praca to chwila zabawy z dzieckiem. Pamiętajcie, że nie!

Zwykły wpis